• Widok kościoła św. Jana Chrzciciela od frontu
    Widok kościoła św. Jana Chrzciciela od frontu

  • Widok kościoła św. Jana Chrzciciela od ul. Abpa A.J. Nowowiejskiego
    Widok kościoła św. Jana Chrzciciela od ul. Abpa A.J. Nowowiejskiego

  • Widok kościoła św. Jana Chrzciciela ul. Ostatniej
    Widok kościoła św. Jana Chrzciciela ul. Ostatniej
  • Figura Jezusa Miłosiernego na dziedzińcu kościoła
    Figura Jezusa Miłosiernego na dziedzińcu kościoła

  • Ołtarz główny i dwa boczne w kosciele św. Jana Chrzciciela
    Ołtarz główny i dwa boczne w kosciele św. Jana Chrzciciela
  • Św Jan Chrzciciel Patron parafii
    Św Jan Chrzciciel Patron parafii
  • Zmartwychwstanie-Pusty Grób - kościół sw. Jana Chrzciciela
    Zmartwychwstanie-Pusty Grób - kościół sw. Jana Chrzciciela
  • Złóbek-Boże-Narodzenie-2016
    Złóbek-Boże-Narodzenie-2016
  • Grób Pański_2017
    Grób Pański_2017
  • Żłóbek Boże Narodzenie - 2017 rok
    Żłóbek Boże Narodzenie - 2017 rok

     

     

  • Ciemnica w kościele św. Jana Chrzciciela w Płocku 2018
    Ciemnica w kościele św. Jana Chrzciciela w Płocku 2018
  • Grób Pański - 2018
    Grób Pański - 2018
  • Boże Narodzenie - szopka z 2018 r
    Boże Narodzenie - szopka z 2018 r
  • Grób Pański 2019 rok
    Grób Pański 2019 rok
  • obraz Jezusa Miłosiernego w prezbiterium kościoła św. Jana Chrzciciela
    obraz Jezusa Miłosiernego w prezbiterium kościoła św. Jana Chrzciciela
  • Wnętrze kościoła - Boże Narodzenie-2015
    Wnętrze kościoła - Boże Narodzenie-2015
  • Złóbek-Boże-Narodzenie-2015
    Złóbek-Boże-Narodzenie-2015
  • Chrzcielnica w kościele św. Jana Chrzciciela w Płocku
    Chrzcielnica w kościele św. Jana Chrzciciela w Płocku

  • Ołtarz boczny  Matki Boskiej Niepokalanego Poczęcia
    Ołtarz boczny Matki Boskiej Niepokalanego Poczęcia

  • Ołtarz boczny  św. Antoniego
    Ołtarz boczny św. Antoniego

SPOTKANIE 2. POZNANIE SIEBIE SAMEGO

ZAWIERZENIE SIĘ JEZUSOWI

PRZEZ RĘCE MARYI

SPOTKANIE 2. POZNANIE SIEBIE SAMEGO

10 maja 2019

0. Uwagi po I okresie ćwiczeń

Z Pomocą Bożą rozpoczynamy część drugą naszych ćwiczeń duchowych. Prosimy o łaskę wytrwania do końca w swej decyzji oddania się Maryi.

Za nami okres wstępny 12 dni wyzbycia się ducha tego świata. To był czas trudny. Czas odkrywania ducha Jezusa, ale także naszej małości, nicości i słabości. Nie tylko czytamy o pokusach, ale zapewne sami w tym czasie je przeżywaliśmy. Być może zobaczyliśmy nasze związanie z duchem tego świata, uwikłanie w to, co nam pochlebia i nadyma nasza próżną chwałę, to co gromadzimy i chowamy tylko dla siebie, na swoją wyłączność, nie chcąc się podzielić? A może ujrzeliśmy swą nieuporządkowana zmysłowość, nieczystość uczuć? Lub zdaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy niewolnikami ludzkich opinii, komentarzy (tego co o nas myślą, mówią, piszą)? Może odkryliśmy, że nawet na modlitwie szukamy siebie... tego by pięknie się modlić, tyle że... do siebie samych?

I być może, podejmując trud solidnego wchodzenia w treści rekolekcyjne, przyszła komuś myśl, że są one za trudne, przerastają nas, że odkrywana prawda o sobie nas przytłacza. Może język używany przez Tomasza a Kempis wydaje się zbyt radykalny, odnoszący się do wybranych, nie zaś do nas – zwykłych wiernych...? Taka refleksja jest czymś normalnym! Owocem pierwszego okresu powinno być właśnie poczucie znikomości, pokory, kruchości, słabości w obliczu Boga, a nawet letniości wiary i relacji z Bogiem, odkrycie, że to ja osobiście jestem jeszcze daleko od Jego światła. Że wciąż dotykają mnie porywy ducha tego świata, grozi mi ciemność, chcąca mnie ogarnąć.

Bez względu na wszystko, co Bóg pozwolił ci widzieć – nie chodzi tu o to, żeby się załamać, rozpaczać, żeby gardzić sobą. Wręcz przeciwnie: podziękuj Panu za ten ogląd, za to, co pozwolił Ci ujrzeć. I nie gardź sobą. Bo jeżeli gardzę sobą, to tym samym gardzę Panem – moim Stwórcą i Zbawicielem. A także pogardzam bliźnim.

Jeśli jest taka potrzeba, po odkryciu uwikłania w ducha tego świata, warto przygotować się do spowiedzi świętej i odbyć ją, aby Krew Chrystusa dokonała sakramentalnego oczyszczenia. Jeśli zaś spowiedź była niedawno, należy prosić miłosiernego Boga o gorliwość w czynieniu pokuty, o ducha pokuty oczyszczającej sumienie i ducha mocy wobec pokus. Trzeba też pamiętać, żeby wówczas, kiedy czekamy na spowiedź, pomodlić się za spowiednika i siebie, żeby rozumieć to, co do nas będzie mówione. Nie o to, co chcielibyśmy usłyszeć, ale by odkryć nawet w prostych, wymagających słowach głos Chrystusa. A trudności i tak będą się pojawiać na drodze ćwiczeń. Jest to bowiem droga z krzyżem, za Chrystusem, który zaprasza nas do podążania za Nim i do upodobniania się do Niego.

Dlaczego w ogóle są te trudności? Wiemy już, że duch tego świata ucieka od krzyża Chrystusa. Duch świata nie znosi krzyża, bo Jezus przez krzyż i mękę swoją świat raczył odkupić... Szatan – dający się we znaki w tym świecie – nie jest w stanie tego znieść. Ponieważ sam nie powróci nigdy do miłości Boga, dlatego robi wszystko, aby nam przeszkodzić, rozproszyć, zniewolić, wzbudzić wątpliwości. Jednak nikt z nas w drodze przez ten świat nie jest sam. Pod krzyżem jest Maryja, która tam trwa i nigdy stamtąd nie odchodzi, tak jak wielu odeszło. Co więcej, tam – właśnie pod krzyżem – Jej miłość dosięga zenitu i może narodzić się relacja mojego dziecięctwa wobec Matki mojego Pana. Jeśli każdy z nas trwa przy tym samym krzyżu, to wiedzmy, że przeżywamy ten czas wspólnie w mocy jedności!

Warto jeszcze przemyśleć jedno konkretne ćwiczenie ascetyczne. Nie jest ono obowiązkowe, ale można je podjąć. Otóż należy dostrzec w swoim życiu jakieś dwie rzeczy, które bardzo lubimy, dają nam radość, są bliskie, na których nam zależy. Następnie trzeba wybrać jedną z nich i komuś podarować, wcześniej pomodliwszy się za tę osobę, dziękując Bogu za tę sprawę. Pan Bóg wskaże tę osobę. Nie jest to może łatwe. To nie musi być jakaś rzecz kosztowna, ale niech po ludzku dla mnie to będzie jakaś strata. „Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, [...] ale w niebie” (Mt 6,19); „Ojciec Twój [...] odda Tobie” (Mt 6,4).

1. Wprowadzenie w II okres (tydzień 1)

Za nami już dużo, ale przed nami okres drugi, obejmujący 3 tygodnie (21 dni). Pierwszy tydzień tego okresu jest ukierunkowany na to, by jeszcze głębiej poznać siebie samego. Oznacza to przejrzenie się w zwierciadle Bożego słowa, odkrywanie w Jego obecności własnego „ja” – swoich talentów, zdolności, darów otrzymanych od Pana po to, by nimi służyć. Zarazem jest to nadal czas kontynuacji poznania swoich grzechów, słabości i wad...

Bardzo proszę, aby w tym czasie postarać się jeszcze bardziej przylgnąć do Krzyża Chrystusa, zjednoczyć się z Nim, dlatego że w tym tygodniu będziemy z szerokiej drogi świata wchodzić na wąską ścieżkę, ciernistą, stromą. I na tę drogę Jezus zaprasza: Venite post me (Pójdź za Mną) (Mk 2,14). Duch Święty będzie oświetlał zakamarki naszej duszy, pamięci, wydarzeń. Zaufajmy Mu.

Na architrawie (poziomej belce) świątyni Apollina w Delfach widniało hasło: „Gnothi seauton” („Poznaj samego siebie”). Jest to jedno z najczęściej powtarzanych słów w historii ludzkości. Wyraża pewne ogólnoludzkie poszukiwania. Papież Jan Paweł II w Encyklice o relacjach między wiarą i rozumem na początku odwołał się do tego hasła: Wezwanie ‘poznaj samego siebie’, wyryte na architrawie świątyni w Delfach, stanowi świadectwo fundamentalnej prawdy, którą winien uznawać za najwyższą zasadę każdy człowiek, określając się pośród całego stworzenia właśnie jako ‘człowiek’, czyli ten, kto ‘zna samego siebie’” („Fides et ratio, 1). Jak wiemy, papież sam żył zawierzeniem, więc przechodził – być może nie raz – przez ten tydzień ćwiczeń.

Święty Ludwik pisze w „Traktacie” m.in. dość dosadne słowa: [Ci, który chcą zawierzyć się Jezusowi przez Maryję] W ciągu pierwszego tygodnia będą wykorzystywać wszystkie swoje modlitwy i akty pobożności, by prosić o poznanie siebie samych i o żal za popełnione grzechy: wszystko będą czynili w duchu pokory.W tym celu mogą, jeśli zechcą, rozmyślać nad tym, co powiedziałem wyżej o naszym złym wnętrzu i przez sześć dni tego tygodnia patrzeć na samych siebie jak na ślimaki, małże, ropuchy, świnie, węże i kozły” (228).

Może nas dziwić to porównanie ludzi do zwierząt. Wyjaśnieniem dla użycia tego obrazowego języka jest symboliczne przedstawienie 7 wad (grzechów) głównych. Często ukazywano je właśnie pod postacią różnych zwierząt, których cechy jakoś kojarzyły się z poszczególnymi ludzkimi wadami (przypominały je). Św. Ludwik nawiązuje tu do wcześniejszego fragmentu, gdzie opisał to szerzej: Dusza nasza połączona z ciałem stała się tak zmysłowa, iż nazwano ją wprost ciałem [...]. Udziałem naszym jest tylko pycha i zaślepienie ducha, zatwardziałość serca, słabość i chwiejność duszy, zmysłowość, zbuntowane namiętności i choroby ciała. Z natury pyszniejsi jesteśmy niż pawie, więcej przywiązani do ziemi niż ropuchy, niegodziwsi niż kozły, bardziej zazdrośni niż węże, popędliwsi niż tygrysy, leniwsi niż żółwie, słabsi niż trzcina, bardziej zmienni niż chorągiewki na dachu. Sami z siebie mamy tylko nicość i grzech i zasługujemy jedynie na gniew Boży i piekło wieczne. Czy wobec tego można się dziwić, iż Zbawiciel powiedział, że ten, kto chce iść za Nim, powinien zaprzeć się samego siebie (zob. Łk 9,23; Mt 16,24) i gardzić własną swą duszą; że kto miłuje duszę swoją, straci ją, a kto nią gardzi, zachowa ją? (J 12,25)” (78-80).

Aby dobrze zrozumieć tę wypowiedź Pana Jezusa, trzeba pamiętać o rozróżnieniu: przedmiotem naszej nienawiści (pogardy) jest zło i grzech, który popełniamy, nie zaś sam człowiek, stworzony na obraz Boży, mający godność dziecka Bożego, choćby był największym grzesznikiem. Prawda o naszej grzesznej naturze nie powinna napełniać nas pogardą i nienawiścią do niej, ale radością wobec miłości Boga, gotowego nam zawsze przebaczyć. Nie może nas to jednak zwolnić od cierpliwej pracy nad opanowaniem naszych nieuporządkowanych pragnień, które wciąż Bóg pozwala nam w sobie odnajdywać.

Ten tydzień również zapewne przyniesie doświadczenie trudności duchowych. Ważne jest, żeby ostrożnie w tym tygodniu szukać pocieszenia wyłącznie ludzkiego, które też bywa ucieczką spod krzyża. W ramach ćwiczeń duchowych dobrze jest wzbudzić w sobie akt rezygnacji ze własnej woli, która może być niezgodna z oczekiwaniami Maryi. Ofiarujmy w duchu pokory wszystkie modlitwy, dobre uczynki z prośbą o poznanie siebie i o żal za grzechy. Można wypowiadać akty strzeliste: „Panie, żebym przejrzał” (Domine, ut viseam) (Łk 18,31), czy słowa świętego Augustyna „Spraw, abym poznał samego siebie” (Noverim me).

Przyjmijmy na ten tydzień następujące motto: „Ku pociesze szukam Boga, a nie ludzi”. Pamiętajmy wszak, że każdego z nas obowiązuje pierwsze i najważniejsze przykazanie: „Miłuj Boga nade wszystko, a bliźniego jak siebie samego”. Jeśli chcę miłować siebie samego, muszę poznać siebie samego, czyli odpowiedzieć na pytania: Kim jestem? Kim jestem w oczach i w planie Boga? Kim siebie uczyniłem? Kim mam się stawać? A zatem tu chodzi o miłość... Chodzi o to, abym poznał siebie, tak, jak i ja zostałem poznany (1 Kor 13,12). Poznany przez Boga i pokochany.

2. Ogólny przebieg codziennej modlitwy

Przebieg codziennej modlitwy pozostaje taki sam, jak dotychczas. Różnica jest taka, że w tym tygodniu modlitwą wstępną nie będzie hymn do Ducha świętego, a Litania do Ducha Świętego (s. 290). Spokojnie odmawiajmy przywoływanie Go w poszczególnych wezwaniach. Natomiast hymn Maryi Magnificat (Wielbi dusza moja Pana) zastępujemy tym razem Litanią loretańską do Matki Bożej.

W niektóre dni będzie nie jeden tekst ale dwa teksty (krótsze) z różnych źródeł, w tym ze świętego Ludwika. Pamiętajmy codziennie o rachunku sumienia, patrząc na krzyż Chrystusa, ale nie gardząc sobą.