• Widok kościoła św. Jana Chrzciciela od frontu
    Widok kościoła św. Jana Chrzciciela od frontu

  • Widok kościoła św. Jana Chrzciciela od ul. Abpa A.J. Nowowiejskiego
    Widok kościoła św. Jana Chrzciciela od ul. Abpa A.J. Nowowiejskiego

  • Widok kościoła św. Jana Chrzciciela ul. Ostatniej
    Widok kościoła św. Jana Chrzciciela ul. Ostatniej
  • Figura Jezusa Miłosiernego na dziedzińcu kościoła
    Figura Jezusa Miłosiernego na dziedzińcu kościoła

  • Ołtarz główny i dwa boczne w kosciele św. Jana Chrzciciela
    Ołtarz główny i dwa boczne w kosciele św. Jana Chrzciciela
  • Św Jan Chrzciciel Patron parafii
    Św Jan Chrzciciel Patron parafii
  • Zmartwychwstanie-Pusty Grób - kościół sw. Jana Chrzciciela
    Zmartwychwstanie-Pusty Grób - kościół sw. Jana Chrzciciela
  • Złóbek-Boże-Narodzenie-2016
    Złóbek-Boże-Narodzenie-2016
  • Grób Pański_2017
    Grób Pański_2017
  • Żłóbek Boże Narodzenie - 2017 rok
    Żłóbek Boże Narodzenie - 2017 rok

     

     

  • Ciemnica w kościele św. Jana Chrzciciela w Płocku 2018
    Ciemnica w kościele św. Jana Chrzciciela w Płocku 2018
  • Grób Pański - 2018
    Grób Pański - 2018
  • Boże Narodzenie - szopka z 2018 r
    Boże Narodzenie - szopka z 2018 r
  • obraz Jezusa Miłosiernego w prezbiterium kościoła św. Jana Chrzciciela
    obraz Jezusa Miłosiernego w prezbiterium kościoła św. Jana Chrzciciela
  • Wnętrze kościoła - Boże Narodzenie-2015
    Wnętrze kościoła - Boże Narodzenie-2015
  • Złóbek-Boże-Narodzenie-2015
    Złóbek-Boże-Narodzenie-2015
  • Chrzcielnica w kościele św. Jana Chrzciciela w Płocku
    Chrzcielnica w kościele św. Jana Chrzciciela w Płocku

  • Ołtarz boczny  Matki Boskiej Niepokalanego Poczęcia
    Ołtarz boczny Matki Boskiej Niepokalanego Poczęcia

  • Ołtarz boczny  św. Antoniego
    Ołtarz boczny św. Antoniego

  • Ołtarz boczny św. Rocha
    Ołtarz boczny św. Rocha

SPOTKANIE INFORMACYJNO-ORGANIZACYJNE 2 kwietnia 2019 - "ZAWIERZENIE"

 

 

SPOTKANIE INFORMACYJNO - ORGANIZACYJNE  "ZAWIERZENIE" 2 kwietnia 2019

ZAPISY JESZCZE DO 14 KWIETNIA!!!

1. Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny

Był rok 1842. W bibliotece klasztornej w Saint-Laurent-sur-Sevre pewien młody ksiądz przeglądał zawartości starych skrzyń. W jednej z nich – pomiędzy różnymi papierami – natrafił na plik kartek pokrytych pełnym żarliwości pismem. Wprawdzie brakowało tytułu i pierwszych stron, ale główna treść była praktycznie nienaruszona. Wkrótce ustalono przez porównanie z innymi znanymi już rękopisów, że ów tekst napisał 130 lat wcześniej Ludwik Maria Grignion de Montfort, którego proces beatyfikacyjny wówczas był w toku. Kim był ten człowiek?

Św. Ludwik urodził się 31 stycznia 1673 w Montfort-la-Cane jako drugie z 18 dzieci (7 z nich zmarło) adwokata Jana Chrzciciela Grignon i Joanny Robert. Został ochrzczony dzień po narodzinach. Jego dwóch braci zostało kapłanami, jeden dominikaninem, a dwie siostry wstąpiły do klasztoru. W wieku 11 lat Ludwik rozpoczął naukę w jezuickim kolegium w Rennes. Tam też rozpoczął studia teologiczne i postanowił poświęcić się misjom. Dzięki dobroczyńcom mógł kontynuować naukę w Paryżu w seminarium św. Sulpicjusza. Pełniąc funkcję bibliotekarza zapoznał się z dziełami z dziedziny duchowości. 5 czerwca 1700 otrzymał święcenia kapłańskie.

Przez sześć lat pełnił funkcję kapelana szpitala miejskiego w Poitiers. Tam poznał Marię Luizę Trichet (późniejszą błogosławioną), która pod jego wpływem w 1703 przywdziała zakonny habit. Na początku 1706 wyruszył w pielgrzymkę do Rzymu, a w czerwcu stanął przed papieżem Klemensem XI, który nadał mu tytuł misjonarza apostolskiego, polecając uczyć prostych ludzi zasad wiary i odnawiać przyrzeczenia chrzcielne. Po powrocie, przez kilka lat nauczał w Bretanii i Wandei. Jego misje i rekolekcje cieszyły się wielką popularnością. Na ich zakończenie zwykle inicjował budowę Kalwarii, aby przypominała mieszkańcom o podjętych postanowieniach i przyrzeczeniach.

Im więcej przyciągał wiernych, tym ostrzej był atakowany przez ludzi wrogich Kościołowi. Na przykład w Pontchateau, w przeddzień uroczystego otwarcia Kalwarii, biskup wmanipulowany w intrygę nakazał zburzenie konstrukcji. Na szczęście mieszkańcy zdążyli ukryć figury i potem zbudowali tam jeszcze większą Kalwarię niż pierwotna. Kiedy biskup La Rochelle, zafascynowany działalnością św. Ludwika, poprosił go o założenie szkoły, ten z pomocą Marii Luizy Trichet otworzył szkołę dla 400 uczniów. Wkrótce Maria Luiza otrzymała aprobatę dla założenia zakonu Córek Mądrości pod kierunkiem św. Ludwika. Na początku kwietnia 1716 św. Ludwik przybył do Saint-Laurent-sur-Sevre w Wandei, gdzie rozpoczął swoją ostatnią misję. Po jej zakończeniu poważnie zachorował i zmarł 28 kwietnia 1716. W miejscu jego spoczynku powstały domy trzech zgromadzeń: Ojców i Braci Towarzystwa Maryi, Córek Mądrości i Braci Montfortan św. Gabriela.

Św. Ludwik został beatyfikowany w 1888 przez papieża Leona XIII, który udzielił odpustu zupełnego wszystkim dokonującym Aktu Zawierzenia Najświętszej Pannie według św. Ludwika. Sam papież odnowił ten akt na łożu śmierci. Papież Pius XII w 1947 dokonał kanonizacji św. Ludwika, którego wspomnienie liturgiczne obchodzone jest 28 kwietnia. Szersze informacje o jego życiu można uzyskać choćby w wydanej w 2017 książce Renaty Czerwińskiej pt. „Święty Ludwik Maria Grignion de Montfort – Boży szaleniec, który uczy nas, jak zawierzyć się Maryi”.

Opowieść o odkryciu rękopisu jest niczym z jakiegoś filmu o poszukiwaniach skarbu pełnego kosztowności. Tyle, że ta historia zdarzyła się naprawdę. Istotnie, bowiem w skrzyni znaleziony został jeden z najcenniejszych skarbów Kościoła, podarowanych przez Boga. Aż trudno uwierzyć, że rękopis przetrwał prawie cały wiek XVIII, potem zbrodnie, profanacje i zniszczenia rewolucji francuskiej, wreszcie prawie połowę wieku XIX… Co ciekawe, św. Ludwik jakby przewidział to, notując, że rękopis będzie zamknięty „w mrokach i ciszy jakiegoś kufra” (TPN 114). Być może sam autor, z nieznanych nam powodów, oddał tekst na przechowanie zaciszu bibliotecznej skrzyni...

Treść „Traktatu” była już oczywiście wcześniej znana, bo stanowiła przedmiot nauczania misyjnego, głoszonego przez św. Ludwika wszędzie tam, gdzie przybywał. Znana była także wcześniejsza książeczka świętego – „Tajemnica Maryi” – stanowiąca jakby streszczone nauczanie, rozwinięte potem w „Traktacie”. Nauczanie to – zarówno mówione jak i to spisane – jest adresowane przede wszystkim do ludzi prostego serca, którzy są otwarci na sprawy wiary a nie zadufani w sobie. Propozycja ta jest dla każdego, kto postępuje drogą świętości i poszukuje ściślejszej relacji z Panem Jezusem, przez Maryję.

Już w rok po odnalezieniu tekstu, wydano go drukiem. Od tamtej pory doczekał się wielu tłumaczeń i wznowień. Ponieważ nie zachowała się pierwsza strona, obecnie używany tytuł („Traktat o prawdziwym – według innych tłumaczeń – o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny”) nie pochodzi od autora. Ale już od św. Ludwika pochodzi podtytuł, użyty przez niego w tekście: „Przygotowanie na panowanie Jezusa Chrystusa”.

Jeśli chodzi o polskie przekłady, to jest ich kilka. „Traktat” tłumaczyli m.in.: Helena Brownsfordowa w 1927 (przedmowa ks. Aleksander Żychliński), Teresa Dmochowska (pseudonim Jan Rybałt), Agnieszka Kuryś, ostatnio Marek Czekański i Paulina Toporek. Nawet w tych współczesnych tłumaczeniach widać barokowy język oryginału, żywy, obrazowy, pełen porównań, przemawiający do wyobraźni. Styl jest oczywiście jedynie opakowaniem dla treści. Nie należy się nim zrażać, ani traktować przez to tekstu jako przestarzały. Jest zupełnie odwrotnie. Oto bowiem w każdym pokoleniu – także dziś – ludzie odkrywają go jako nie tylko lekturę do czytania, lecz pokarm do przemodlenia, przewodnik w drodze „ad Iesum per Mariam” (czyli do Jezusa przez Maryję). Przez Zawierzenie…

Można wręcz odnieść wrażenie, że „Traktat” jest coraz bardziej aktualny, tak jakby św. Ludwik napisał go specjalnie dla nas, ludzi żyjących w czasach coraz bliższych powtórnemu przyjściu Chrystusa.

  1. „Traktat” i Karol Wojtyła

Sto lat po odkryciu i opublikowaniu „Traktatu”, odkrył go dla swej osobistej pobożności maryjnej Karol Wojtyła. Jako ubogi student nie posiadał dużego księgozbioru. Ale lekturę posiadanego przez siebie egzemplarza „Traktatu” kilkakrotnie wspominał, opowiadając o swej pracy w fabryce sody Solvay. Wówczas wraz z kromką chleba zabierał ze sobą książeczkę w niebieskich okładkach (prawdopodobnie w tłumaczeniu pani Brownsfordowej). Czytał ją od początku do końca i od końca do początku. Sięgał do niej w każdej wolnej chwili. Z czasem ta książeczka, poplamiona od sody, stała się namacalnym dowodem poznawania i zgłębiania nabożeństwa do Matki Bożej. Ale jak młody Karol wpadł na trop „Traktatu”?

Otóż należał on do grupy młodzieżowego „Żywego Różańca” i brał udział w spotkaniach formacyjnych u pana Jana Tyranowskiego, krakowskiego księgowego i krawca, którego proces beatyfikacyjny aktualnie jest w toku. To właśnie ten człowiek był pierwszym nauczycielem duchowości dla wielu młodych ludzi. Charakterystyczne, że 11 z nich zostało potem kapłanami. On też wskazał młodzieży (w tym także Karolowi) „Traktat”, obok innych dzieł klasyki duchowości, otwierając przed nimi świat dbania o kształt wiary i sumienia.

Późniejszy papież Jan Paweł II wyznał, że lektura tej książki była momentem przełomowym w Jego życiu. To właśnie z „Traktatu” zaczerpnął swoje biskupie zawołanie: „Totus Tuus” („Cały Twój”). W Encyklice „Redemptoris Mater”, napisanej z okazji Roku Maryjnego 1987, zawarł takie słowa: „Pragnę uwydatnić szczególną obecność Bogarodzicy w tajemnicy Chrystusa i Jego Kościoła […] Chodzi [...] tutaj nie tylko o samą naukę wiary, ale także o życie z wiary — w tym wypadku więc o autentyczną „duchowość maryjną” w świetle całej Tradycji […]. Zarówno duchowość maryjna, jak i odpowiadająca jej pobożność, znajdują przebogate źródła w historycznym doświadczeniu osób i wspólnot chrześcijańskich […] na całym globie. W tym względzie miło mi przypomnieć — wśród wielu wyznawców i nauczycieli tej duchowości — postać św. Ludwika Marii Grignion de Montfort, który zachęca chrześcijan do poświęcenia się Chrystusowi przez Maryję, widząc w nim skuteczny sposób wiernego realizowania w życiu zobowiązań Chrztu świętego. Trzeba z radością podkreślić, że także współcześnie nie brak nowych przejawów tej duchowości i pobożności” (nr 48).

Także w liście „Rosarium Virginis Mariae” z 2003 Jan Paweł II przytoczył słowa św. Ludwika z „Traktatu”: „Ponieważ cała doskonałość nasza polega na upodobnieniu się do Chrystusa Pana, na zjednoczeniu z Nim i poświęceniu się Jemu, przeto najdoskonalszym ze wszystkich nabożeństw jest bezspornie to, które nas najdoskonalej upodabnia do Chrystusa, najściślej z Nim jednoczy i całkowicie Jemu poświęca. A że ze wszystkich stworzeń najpodobniejsza do Chrystusa Pana jest Matka Najświętsza, wynika stąd, że spośród wszystkich nabożeństw, tym, które duszę najlepiej poświęca Zbawicielowi naszemu i ją z Nim jednoczy, jest nabożeństwo do Najświętszej Panny, Jego świętej Matki. Im bardziej poświęcona jest Maryi, tym zupełniej należeć będzie do Jezusa” (TPN 120).

  1. Istota i adresaci Zawierzenia

Stosowane są różne nazwy na oznaczenie tej rzeczywistości: zawierzenie, poświęcenie, ofiarowanie, oddanie, święta niewola Niepokalanemu Sercu Maryi (czy po prostu: Niepokalanej). Zawierzenie jest coraz częściej spotykanym znakiem ostatnich czasów, jako sposób przeżycia drogi do chrześcijańskiej dojrzałości. Czym ono jest? Wspomniane nazwy w swojej istocie wskazują na nic innego jak na odnowienie przyrzeczeń chrztu, życie według łask tego sakramentu, który jak bijące źródło wciąż daje nam zdroje żywej wody, by budził się w nas zapał i entuzjazm wiary.

Metodą, którą proponuje święty Ludwik, jest zaproszenie do wejścia w rzeczywistość, której istotą jest świadomy i dobrowolny akt woli złożenia w Maryi wszystkiego, co stanowi naszą własność. Jest daniem Maryi prawa do naszego życia i własności. Cokolwiek oddamy Maryi, już do nas nie należy.

Zapytajmy teraz, do kogo jest skierowane to zaproszenie, kto jest jego adresatem? Ta propozycja jest skierowana do wszystkich chrześcijan, świeckich i konsekrowanych, niezależnie od udziału w ruchach, stowarzyszeniach i zgromadzeniach. Dla wszystkich, którzy chcą usłyszeć i przyjąć słowa Chrystusa „Oto Matka Twoja” (J 19,27). Bowiem duchową podstawą Zawierzenia jest właśnie to postanowienie Chrystusa wyrażone na krzyżu. W obliczu śmierci przekazuje się tylko rzeczy najważniejsze. Tak właśnie uczynił umierający Jezus, kiedy oddał Maryję jako Matkę swemu umiłowanemu uczniowi, który wypełnił testament swego Mistrza. „I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie” (J 19,27). Każdy z nas ma uczynić podobnie.

Od samego początku Kościół rozumiał prawdę o duchowym macierzyństwie, pomocy i opieki Maryi i żył tą tajemnicą. Ona, Oblubienica Ducha Świętego, trwała w Wieczerniku na modlitwie z apostołami, oczekując na obiecanego Pocieszyciela. Najstarsza – oprócz Pozdrowienia Anielskiego – modlitwa maryjna, czyli „Pod Twoją obronę”, jest zawarta już na papirusach z II w. Podczas licznych objawień sama Maryja przypominała, że oddanie się Jej stanowi najlepszy ratunek dla świata. Nic dziwnego – to Ona jest przecież zwycięską Niewiastą z Apokalipsy (por. Ap 12).

Oddanie się Niepokalanej to:

Naśladowanie Syna Bożego, który oddał się Maryi cały, stając się od Niej zależnym w ziemskim życiu: „Potem poszedł z nimi i wrócił do Nazaretu; i był im poddany” (Łk 2,51).

Bezpieczne schronienie przed złem, które nam zagraża. Dobra złożone w Sercu Maryi są bezpieczne – szatan nie ma już do nich dostępu.

Droga powrotna do Boga, do utraconego raju. W Jej Niepokalanym Sercu zamieszkał Bóg, który ma na imię Miłość. Jest spotkaniem z Bogiem żywym.

Wypełnienie Testamentu z Krzyża: „Oto Matka twoja” – jako nakazu Chrystusa przyjęcia Maryi za Matkę. Ona nas rodzi i wychowuje do nowego życia dzieci Bożych.

Oddanie Maryi powinno być:

Osobistym aktem woli. Jest to nasza indywidualna, świadoma i dobrowolna decyzja. Jest odpowiedzią na Boże zaproszenie.

Bezwarunkowe. Oddajemy się Jej, nie spodziewając się niczego w zamian - sama przynależność do Maryi jest wielkim Bożym darem. Wierząc w Jej dobroć i miłość, z radością się Jej poświęcamy.

Całkowite. Oddajemy Niepokalanej wszystko: nasz umysł, serce, wolę, duszę, ciało, zmysły, emocje, pamięć, zranienia, słabości, przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, śmierć, wieczność, nasze rodziny i przyjaciół, zajęcia, pracę, modlitwy, choroby, problemy i cierpienia, dobra materialne.

Trwałe. Chociaż ma początek, to nie ma końca. Maryi wystarczy raz się oddać, a Ona już nigdy nas się nie wyprze. Ponawiamy nasze zawierzenie, ponieważ jesteśmy słabi i skłonni do zapominania.

Otwarte. Odnawiając oddanie, możemy dokładać nowe sprawy i okoliczności. Doświadczając interwencji Maryi, coraz bardziej Ją poznajemy, a przez to bardziej Jej ufamy i zawierzamy kolejne sprawy.

Drogą maryjnej konsekracji podążało wiele wybitnych postaci Kościoła, zarówno tych oficjalnie wyniesionych na ołtarze, jak i tych prostych świętych dnia powszedniego. W polskim Kościele mamy duże tradycje duchowości maryjne. Oprócz św. Jana Pawła II, wcześniej praktyka tzw. „niewolnictwa mariańskiego” była rozwinięta np. przez jezuitów w XVII w., m.in. ojca Stanisława Fenickiego, którego sam św. Ludwik wymienia w „Traktacie” (por. TPN 161). Można jeszcze wspomnieć bł. Honorata Koźmińskiego. Wprawdzie mieszkał on w Płocku jako uczeń gimnazjum przez 4 lata, ale wówczas przeżywał kryzys wiary. Natomiast po swoim nawróceniu, jako franciszkanin – kapucyn przetłumaczył z francuskiego tekst Aktu Zawierzenia, a istotną jego część w osobistym notatniku napisał własną krwią! Mamy także tak wspaniałych pomocników jak m.in., św. Maksymilian Maria Kolbe (założyciel Niepokalanowa, apostoł Cudownego Medalika, zafascynowany cudownym nawróceniem Alfonsa Ratisbonne’a), Stefan Kardynał Wyszyński (który dodał do maryjnej duchowości silny akcent społeczny oddania Maryi, odpowiadający duchowi naszego narodu

  1. Czas i przebieg ćwiczeń

Jeśli chodzi o praktyczną organizację, to ćwiczenia w pełnej wersji trwają 33 dni. Choć można organizować je cały rok, jest kilka terminów szczególnie zalecanych, aby przygotować się na dokonanie zawierzenia. To głównie maryjne święta i uroczystości. My wybraliśmy ostatni dzień maja – to jest święto Nawiedzenia NMP, spotkanie dwóch brzemiennych niewiast: Maryi z Elżbietą. Stąd też początek, pierwszy dzień rekolekcji będzie 28 kwietnia, we wspomnienie św. Ludwika Grignion de Montfort. W tym roku akurat Niedziela Miłosierdzia. Tak więc ćwiczenia przypadną praktycznie na cały maj, miesiąc maryjny.

Ktoś może zauważyć, że niedawno przecież były rekolekcje wielkopostne, a aktualnie jest czas na świętowanie Wielkanocy... Tymczasem bardzo dobrze się składa, że czas ćwiczeń duchowych przypadnie na Okres Wielkanocny. Warto bowiem odkryć wartość i potrzebę życia w stanie łaski uświęcającej, w obecności naszego zmartwychwstałego Pana i Jego Najświętszej Matki, nie tylko przez krótki czas po spowiedzi wielkopostnej. Ćwiczenia stanowić mogą doskonałą okazję do umocnienia owoców Paschy oraz być zachętą do nieustannej walki z grzechem i podjęcia prawdziwej pokuty.

  1. Charakter ćwiczeń

Podobnie jak wiele innych rekolekcji, które przeżywaliśmy w życiu, występuje tu połączenie ćwiczeń indywidualnych (głównie, przede wszystkim przeżywa je każdy chętny osobiście) z kilkoma wspólnymi medytacjami w kościele przez Najświętszym Sakramentem. Spotkania wspólne są przewidziane na rozpoczęcie kolejnych etapów i na zwieńczenie tego czasu uroczystym Aktem Zawierzenia. Każde ze spotkań wspólnych trwa około godziny. Przebieg spotkania jest prosty: modlitwa podczas Adoracji Najświętszego Sakramentu i konferencja tematyczna, wprowadzająca w kolejny etap przygotowań.

Kolejne etapy będą omawiane szczegółowo podczas wprowadzeń w każdy z nich. Teraz jedynie ogólnie je wskażmy. Każdego z 33 dni należy podczas osobistego rozmyślania (trwającego około 30 minut), przeczytać i rozważyć wyznaczone teksty (fragmenty Pisma Świętego i innych książek, np. „O naśladowaniu Chrystusa” Tomasza a Kempis, „Traktatu” i „Tajemnicy Maryi”), odmówić modlitwy przypisane na każdy okres oraz odbyć rachunek sumienia z ćwiczenia się w jakiejś cnocie.

Ćwiczenia są podzielone na na dwa okresy:

Okres I: pierwszych 12 dni – cel: wyzbycie się ducha tego świata.

Okres II: 3 tygodnie:

Pierwszy tydzień – cel: poznanie samego siebie,

Drugi tydzień – cel: poznanie Najświętszej Dziewicy,

Trzeci tydzień – cel: poznanie Jezusa Chrystusa.

Przykładowo: Pierwszych 12 dni powinno polegać na odcięciu się od ducha świata, który pozostaje w sprzeczności z duchem Jezusa Chrystusa, aby lepiej zrozumieć ducha Chrystusa i zbliżyć się do Niego. Duch świata to w gruncie rzeczy zaprzeczenie panowaniu Boga. W praktyce owo zaprzeczenie objawia się przez grzech i nieposłuszeństwo. Uzewnętrznia się przez żądze ciała, żądze oczu i pychę życia; niepodporządkowanie się prawom Boga i nadużywanie rzeczy stworzonych. Efektem tego, w pierwszym rzędzie, jest grzech w każdej jego odmianie, oraz wszystko to, czym posługuje się diabeł dla prowadzenia do grzechu; działania, które powodują błędy i zaciemnienie umysłu, oraz bałamucenie i skażenie woli. Ich ułudna wspaniałość i czar kreowane są przez diabła dla przynęcenia do grzechu w osobach, miejscach i rzeczach. W tym okresie staramy się praktykować ćwiczenia: rachunek sumienia, modlitwę, umartwienia i czystość serca jako nieodzowny warunek dla kontemplowania Boga w niebie, widzenia Go na ziemi i poznania przez światło wiary. Modlitwy na te 12 dni to: „Veni Creator Spiritus”, „Ave Maris Stella”, Magnificat”.

  1. Pomoce do ćwiczeń

Ponieważ nie znamy wyznaczonych przez św. Ludwika szczegółowych tekstów do rozważania na każdy dzień, zostały opracowane różne pomoce, także naszych rodzimych autorów, m.in. ks. Jerzego Woźniaka CM, ks. Mariana Piątkowskiego, czy p. Doroty Mazur. My skorzystamy z bodaj najbardziej klasycznego programu autorstwa ks. Fryderyka Fabera, angielskiego oratorianina, konwertyty z anglikanizmu. Do angielskich wydań „Traktatu” program ks. Fabera dołączany jest jako integralna część. Program ten ma tę zaletę, że jest prosty, gdyż nie zawiera wielu tekstów. Dlatego właśnie zalecany jest na pierwszy raz, by spokojnie wejść w ducha tych ćwiczeń.

Na czas ćwiczeń zalecamy do wykorzystania książkę „33 dni. Ad Iesum per Mariam” pod redakcją Anny Kozikowskiej. Jest to rozbudowany przewodnik zawierający w swojej środkowej części program ks. Fabera, jak również dużo ciekawych treści i wskazówek praktycznych, jakby „krok po kroku” przeprowadzając przez drogę duchowej niewoli Jezusa i Maryi, także po dokonaniu ofiarowania się. Oczywiście najważniejsze kroki musimy poczynić osobiście angażując się w tę drogę.

Istnieje także możliwość przesłania na adres e-mail samych tekstów do medytacji i modlitwy w formacie pdf, które można sobie wydrukować albo odczytywać w urządzeniu mobilnym. Niezależnie od tekstów na każdy dzień, należy zapoznać się z „Traktatem o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny”, który jest m.in. dostepny w całości na parafialnej stronie internetowej.

  1. DZIEŃ Zawierzenia

Momentem kulminacyjnym ćwiczeń jest złożenie Aktu Zawierzenia. Wprawdzie sam „Traktat” nie zawiera tekstu tego Aktu, jednak zwykle czerpie się go z innego dzieła św. Ludwika, „Miłość Mądrości Przedwiecznej”. W przewodniku „33 dni. Ad Iesum per Mariam” jest on zawarty na stronie 123.

Kiedy nadejdzie dzień 34, akt ten należy przepisać własnoręcznie np. na kartce z bloku technicznego lub sztywnym papierze ozdobnym, wraz z tytułem i zachowaniem formy męskiej (akt składa się jako człowiek). Na dokumencie należy zostawić miejsce na datę i podpis. Spotkamy się wówczas na Mszy świętej. Uroczyste wspólne odczytanie aktu następuje po przyjęciu Komunii świętej, po czym każda z osób pochodzi do ołtarza, na nim podpisuje czytelnie swój akt i tam go składa. Akty te będą potem dostarczone do Sanktuarium Niepokalanej. Czym jest Zawierzenie?

Po pierwsze, jest bezpośrednim i wyraźnym zwróceniem się do Jezusa Chrystusa, jedynego Zbawiciela: „O odwieczna, wcielona Mądrości! O najmilszy i czci najgodniejszy Jezu…” W rzeczywistości, bowiem możemy poświęcić się tylko Bogu. Na drodze zbawienia Jezus jest Jedynym Pośrednikiem między Bogiem i ludźmi: „Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” (J 14,6).

Po drugie, jest ponownym podjęciem zobowiązań Chrztu Świętego, które podczas naszego Chrztu wypowiedzieli za nas nasi rodzice chrzestni, lub wypowiedzieliśmy je sami podczas odnowienia przyrzeczeń tego sakramentu. Ponowne podjęcie zobowiązań wynika z pragnienia nawrócenia się. Łaska Chrztu Świętego została nam ofiarowana bardzo obficie. Chrzest jest otwartymi drzwiami do łaski Bożej, jednak to wymaga od nas także zaakceptowania Krzyża, tak jak to Jezus przypomina bogatemu, młodzieńcowi: „Jeśli chcesz być doskonały […] przyjdź i chodź za Mną!” (Mt 19,21). „Doskonały przyjaciel Krzyża jest nosicielem Chrystusa – mówi św. Ludwik – a raczej jest Jezusem Chrystusem, tak że naprawdę może powiedzieć: Żyję, ale już nie ja, lecz żyje we mnie Chrystus”.

Po trzecie, ukazuje się ono jako całkowity dar z samego siebie, jakkolwiek byśmy na to nie spojrzeli. Oddajemy pełnię władzy Duchowi Świętemu i obieramy Maryję za naszą Matkę i Panią przed całym niebieskim dworem, który jest tego świadkiem: Obieram Ciebie dzisiaj, Maryjo, wobec całego niebieskiego dworu, za moją Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik (syn) moje ciało i duszę, moje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a także wartość moich dobrych uczynków, dawnych, obecnych i przyszłych, Tobie pozostawiając całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim, co do mnie należy, bez wyjątku według twej woli dla większej chwały Bożej, teraz i na zawsze”.

Zewnętrznym wyrazem Zawierzenia – oprócz złożonego Aktu – są Medaliki Niepokalanego Poczęcia. Jeśli ktoś już taki nosi, w jakiś sposób odnawia jego przyjęcie. Kto nie nosi jeszcze, przynosi ze sobą. Te, które nie były poświęcone, zostaną poświęcone po składaniu aktu i nałożone. Każdy uczestnik otrzyma też pamiątkowy obrazek.

Umocnieniem daru Zawierzenia może być wyjazd nazajutrz po dniu zawierzenia, czyli 1 czerwca do Niepokalanowa w 1 sobotę miesiąca. Tę pielgrzymkę można potraktować jako dziękczynienie, i spotkanie w tym cudownym sanktuarium z innymi wiernymi, składającymi siebie do dyspozycji Niepokalanej.

  1. Totus Tuus

„Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” tłumaczy i rozjaśnia powody, dla których warto pokochać Ją i wiernie służyć przez całe życie. Św. Ludwik poucza, że pobożność Maryjna, którą proponuje spotka się z krytyką i niedowiarstwem, ale zapewnia, że jest to słuszna droga: „Należy wnioskować, że skoro Najświętsza Dziewica była dla Boga konieczna, (…) to tym bardziej jest konieczna dla ludzi, by mogli osiągnąć swój cel ostateczny” (TPN 39).

Św. Ludwik w swoich rozważaniach przybliża obraz Maryi pokazując Ją jako matkę troszcząca się o swe ukochane dzieci. Doświadczyła tego choćby pewna kobieta spod Radomia, matka trójki dzieci: „Traktat o prawdziwym nabożeństwie do NMP zburzył całkowicie mój obraz Maryi, który był zafałszowany, obraz „złej bozi” patrzący groźnie ze ściany mojego pokoju. W moim życiu to zawsze Jezus Chrystus był Tym, do którego zwracałam się w modlitwie – opowiada. Poczuła, że należy do tych skrupulantów, którzy uważają, że nabożeństwo do Maryi ujmuje czci Chrystusowi. –  Zrozumiałam, że wszystko w naszym życiu dzieje się za Jej pośrednictwem, że Ona jest zawsze tam, gdzie jest Chrystus. Jej troskliwie serce patrzy z miłością na swoje pogubione dzieci”.

Często spotykanym zjawiskiem u osób odprawiających nabożeństwo, jest wyczuwalna obecność Maryi. Nagle dostajemy jakieś znaki związane z Nią, np. obrazki z Jej wizerunkiem, trafiamy na związane z Nią konferencje... Pewien pracownik korporacji z Krakowa wyznaje: „Matka Boża od zawsze była obecna w moim życiu tylko, ja Jej nie dostrzegałem. Wstrząsnęły mną informacje o ataku na Syrię gazem bojowym, a szczególnie zdjęcie dwóch obolałych dziewczynek przypominających mu jego córki. Bo żyjąc tak, jak teraz, jestem częścią tego zła, które zabiło tych ludzi. Wyszedłem od razu i pojechałem do Kościoła. Po 3 latach wyspowiadałem się. Zacząłem modlić się i prosić Boga o wskazówkę, którędy mam iść, aby to nawrócenie nie poszło na marne. Wraz z żoną odkryliśmy „Traktat”, który poprowadził nas wprost w ręce Maryi, a ona bezpośrednio do Swego Syna. Teraz jesteśmy Jej niewolnikami i nie ma w naszym życiu cudów wielkich lub głośnych, ale są ciche, pokorne i przemieniające życie wewnętrzne. Zmieniliśmy nasze myślenie o Eucharystii oraz o Tradycji Kościoła Katolickiego. Mamy wiarę w Żywą obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie lub pewną stałość w życiu duchowym. Królestwo Jego nie jest z tego świata i my powoli tego się uczymy”.

„Traktat” odmienia życie ludzi przez bardzo bliski kontakt z Maryją, a Jej obecność i pomoc małymi kroczkami wypełnia codzienność pięknem i miłością.